Kitiara uth Matar- historia postaci

Świtało już kiedy na Zamku Mgieł rozległy się pierwsze wrzaski dziecka. Promienie słońca oświetliły komnatę w której zebrała się mała grupka osób. Pełne dezaprobaty spojrzenia padły na kobietę leżącą na łóżku. Ona również czuła zażenowanie. Wszyscy wiedzieli, że Pan na Zamku Mgieł chciał mieć syna...

Kitiara dorastała w dostatku i luksusie. Jak każda młoda dama, którą rodzice szykują do wydania za mąż, pobierała lekcje dobrych manier, tańca, gry na harfie a także haftowania. Jednak jako jedyna ze swoich rówieśniczek w wolnych chwilach jeździła konno, strzelała z łuku a także uczyła się czytania i pisania. Gunthar uth Matar nie szybko pogodził się z płcią swojego pierwszego dziecka. Zabierał córkę na polowania, do snu opowiadał bajki o wielkich wojownikach. Jednak szybko nadszedł czas, aby Kitiara przyniosła rodzinie dumę w jedyny możliwy sposób- wychodząc za mąż. Dziewczyna zaklinała się na wszystkie bóstwa, że nigdy do tego nie dojdzie. Rodzina zawsze powtarzała, że córka odziedziczyła rozum po ojcu i serce po matce. W dniu ślubu Kitiara postanowiła zrealizować jedyny pomysł jaki jej przychodził do głowy- z samego rana osiodłała konia, zapakowała juki i w pierwszych promieniach słońca opuściła zamek. Znaleźli ją przed wieczorem, kiedy błądziła w okolicznych lasach. Na czele jechał jej ojciec z pochmurną miną. Nawet nie spojrzał na córkę kiedy zbrojni ściągali ją siłą z konia. Kara była straszliwa za nieposłuszeństwo wobec rodziców- banicja. 10-letni zakaz wjazdu na terytoria Brionne. Zbrojna eskorta odwiozła ją do bram miasta a później czekała aż banitka zniknie za horyzontem. Brama zamknęła się. Kitiara została sama.

Nauka jaką dziewczyna pobrała od swojego ojca nie poszła na marne. Przez wiele dni udawało jej się przeżyć dzięki polowaniom na małe zwierzaki. Co wieczór paliła w lesie ognisko i płakała przed snem, a następnego dnia ruszała w dalszą drogę bez celu, w nieznane. Aż dotarła do miasta. Nie raz jeździła z ojcem i matką do miasta, czy to do jubilera, czy na zakupy czy w interesach. Jednak ze względu na kolor oczu jej j jej matki nie rozmawiała z ludźmi. Matka Kitiary przybyła pewnego dnia na statku do portu w Brionne. Wraz z ojcem handlowała towarami ze swojego kraju. Kiedy Gunthar ujrzał jej fioletowe oczy po raz pierwszy od razu zapragnął ją poślubić. Ta zgodziła się pod jednym warunkiem- że nigdy jej nie spyta kim jest i skąd pochodzi. Kitiara po raz pierwszy miała okazję oglądać miasto z perspektywy podróżnego. Nie tego jednak się spodziewała- żebracy na ulicach, brud, tłum. Ktoś za nią gwizdnął. Żar lał się z nieba, Kitiara pragnęła się gdzieś schować zarówno przed pogodą jak i przed tłumem. Zatrzymała się w obskurnej karczmie na obrzeżach miasta którego nazwy nawet nie znała. Brutalna rzeczywistość spadła na nią niczym grom- otrzymane na odchodnym pieniądze szybko się skończyły, nikt nie chciał przyjąć do pracy szesnastoletniej dziewczyny z fioletowymi oczami. Wtedy stało się to czego bała się najbardziej- jeden z lichwiarzy u którego szukała pracy polecił jej pójść do dzielnicy rozkoszy. Kitiara trafiła do jednego z większych burdeli w mieście. Lekcje dobrych manier oraz tańca po raz pierwszy się na coś przydały- właściciel przeznaczył ją dla gości z wyższych klas. Zabawiała ich opowiastkami, tańcem, chichotała kiedy trzeba było. Jednym z jej gości był wysoko postawiony jegomość z mieczem przy pasie, generał z Parvon. Przynosił jej prezenty, słodycze. Tak minęły dwa lata. Kitiara wstawała codziennie rano i nie widziała już dla siebie przyszłości. Modliła się do bogów o pomoc i szanse na lepsze życie. Pewnego dnia modły zostały wysłuchane. Pożar przyszedł od północnej części miasta. Zanim wszczęto alarm ogień zdążył pochłonąć większość dzielnicy i zaczął powoli trawić dach nad głową Kitiary. Ledwo uszła z życiem z zapadającego się domu, lecz dalszej ucieczki już nie było. Nagle zjawił się przed nią generał i wciągnął ją na konia. Wyjechali z miasta osmoleni i przerażeni. Po raz pierwszy odezwał się do niej po dwóch dniach podróży. "Nie mogę zabrać cię ze sobą. Ale zamieszkasz z ludźmi którzy się Tobą zajmą". Trzy dni później dojechali pod bramy Paravon. W ciągu godziny Kitiara dostała nowe ubrania, trochę pieniędzy oraz polecenie skierowania się do karczmy "Pod bekającym smokiem" gdzie spotka się z Siwowłosym. Widziała wtedy generała ostatni raz w życiu. Siwowłosy okazał się starszym człowiekiem ubranym w strój podróżny. "Szkoda Cię na dziwkę... mam lepszy pomysł co z Tobą zrobimy". Tego samego dnia udali się za bramy miasta do ukrytego w lesie obozu banitów. Na początku zajmowała się przygotowywaniem jedzenia, zaszywaniem dziur w ubraniach oraz sprzątaniem po swoich towarzyszach. Pewnego dnia po tym jak wykazała się swoimi umiejętnościami na jednym z polowań, jeden z banitów zajął się nauczaniem jej fechtunku. Szybko się uczyła więc po niedługim czasie wraz z innymi napadała na przejeżdżające dyliżanse. Po roku spędzonym wraz z banitami jej herszt wysłał ją do Nuln aby dostarczyła list do jego przyjaciela. Po tygodniu podróży Kitiara dotarła do miasta. Jeszcze tego samego dnia odnalazła Vertusa, człowieka odzianego w piękne szaty. Szlachcic szybko przeczytał list po czym spojrzał z uśmiechem na dziewczynę "A więc to Ciebie przysyła mi Artyllius, jako pomoc w odnalezieniu mojego syna..."