- Proszê, proszê! A Jednak Pan Atghar zaszczyci³ nas swoj± obecno¶ci±!
Po zachodniej sali wyk³adowej na pierwszym piêtrze Królewskiego Uniwersytetu im. Bohaterów Greyhawku, zwanego pospolicie “Szar± uczelni±”, przebieg³ szmer. Rektor Albied Virhagen, cz³owiek konserwatywny i przywi±zany do dawnych zasad, kocha³ siê w punktualno¶ci. I nienawidzi³ spó¼nialstwa. Wska¼nik w jego rêce, choæ dr¿a³ jak i ca³e cia³o profesora, wskazywa³ na nowo-przyby³ego. By³ nim wysoki, szczup³y student o dziwnym, lekko z³otawym odcieniu skóry, w³osach szaroniebieskich, szpiczastych jak na cz³owieka uszach i przejmuj±cych zielonych oczach.
- Widzê ¿e Pan Atghar wie wszystko o bitwie pod Innsp±? Pan Atghar nie musi uczêszczaæ na moje wyk³ady? Bêdzie Pan mia³ okazjê popisaæ siê swoj± wiedz± ju¿ nied³ugo. Siadaæ!
G³os profesora zadudni³, po czym w sali wyk³adowej zapanowa³a cisza, m±cona jedynie krokami Atghara.
Ockn±³em siê. ¦ni³o mi siê jakie¶ wydarzenie z przesz³o¶ci, z czasów uniwersyteckich. Zawsze mi³o wracam do tych czasów. Rano wyk³ady, popo³udniu nauka fechtunku, wieczorem d³ugie rozmowy z panem Victorem, moim mentorem, opiekunem i.. sponsorem mojej nauki. W nocy za¶ wykrada³em siê, by za¿yæ nocnej hulanki w mie¶cie Greyhawk. Victor wiedzia³ o moich nocnych spacerach, musia³ wiedzieæ, ale najwyra¼niej przymyka³ na to oko. By³ dla mnie jak ojciec. Moje ¿ycie potoczy³o by siê ca³kowicie inaczej, gdyby... gdyby nie jego ¶mieræ...
Huknê³y drzwi, ¶pi±cy dot±d Atghar zerwa³ siê z ³ó¿ka z nadludzkim wrêcz refleksem, chwyci³ za broñ, zamachn±³ siê, po czym z przera¿eniem opu¶ci³ miecz nie zadaj±c ciosu. Przed nim sta³ Victor, ca³y zakrwawiony, jedn± rêkê trzymaj±c na ranie ciêtej przebiegaj±cej wzd³u¿ klatki, w drugiej trzymaj±c amulet o gwie¼dzistym kszta³cie, zawieszony na z³otym ³añcuszku.
Pamiêtam do dzisiaj jego ostatnie s³owa...
Przyszli szybciej ni¿ siê spodziewa³em. To... To jest Twoje dziedzictwo, prezent od Twojej matki. Poznawaj przysz³o¶æ na co dzieñ. Odkryj przesz³o¶æ by poznaæ siebie. ¯egnaj... synu...
£za szybko znalaz³a swoj± drogê, d³u¿ej zatrzyma³a siê tylko na koniuszku nosa, by w koñcu upa¶æ na star±, drewnian± pod³ogê. To by³ szacunek dla zmar³ego, jedyny na jaki móg³ sobie pozwoliæ Atghar. S³ysza³ ³omot do zabarykadowanych drzwi piêtro ni¿ej. S³ysza³ jak zasuwa pêka i do ¶rodka wkraczaj± po¶piesznie postacie w ciê¿ki butach...
Potem by³o okno, w¶ciek³a ucieczka w noc, w ciemno¶æ. Ucieczka, rozpacz, zniechêcenie i ucieczka, ci±g³a ucieczka przed nieznanym przeciwnikiem. I poszukiwanie, szuka³em odpowiedzi podró¿uj±c od miasta do miasta, odwiedzaj±c zarówno ¼ród³a oczywiste jak publiczne biblioteki, ¶wi±tynie, uniwersytety czy mêdrców, jak i raczej nietypowe jak karczmy, podrzêdne tawerny, kramy kupieckie. Szuka³em informacji na temat amuletu, który otrzyma³em, szuka³em odpowiedzi, chcia³em wiedzieæ kim jestem. Przez te blisko 10 lat ci±g³ych podró¿y, które minê³y od czasu wydarzeñ w Greyhawku, znalaz³em tylko jedn±, jedyn± wskazówkê. Oczywi¶cie w miejscu w którym najmniej siê tego spodziewa³em,
Nikt nie zwróci³ uwagi na podró¿nika wchodz±cego do karczmy przez, o dziwo, nie skrzypi±ce drzwi. By³o ju¿ dobrze po zachodzie s³oñca, jednak tej ciep³ej, letniej nocy, w karczmie “Pod Dêbowym Kosturem” nikt nie spa³. We wspólnej izbie, w której przebywa³o ponad dwa tuziny osób, s³ychaæ by³o tylko jeden g³os. To bajarz opowiada³ historie o bohaterskich czynach dzielnej dru¿yny poszukiwaczy przygód, przerywaj±c tylko by zmoczyæ zasch³e usta ³ykiem zimnego trunku. Podró¿nikowi wcale nie zale¿a³o na niczyjej uwadze, podszed³ do szynkwasu i cichym g³osem poprosi³ zas³uchanego karczmarza o piwo i strawê. Karczmarz by³ pierwsz± osob±, która zwróci³a uwagê na miecz podró¿nika, lekko wykrzywion±, d³ug±, jednosieczn± klingê któr± nosi³ na plecach, a nie u pasa. Szybkim ruchem karczmarz wyj±³ kilka ziemniaków z piecyka, odkroi³ gruby plaster pieczystego i dorzuci³ kilka ¶wie¿ych warzyw.
Nigdy potem nie mia³em ju¿ okazji odwiedziæ tak wspania³ej karczmy, gdzie za tak wspania³± strawê, anta³ek piwa, nocleg i ¶niadanie za¿±dano jednego srebrnika.
Minê³o jeszcze kilka kwarta³ów nim opowie¶æ doczeka³a siê równie bohaterskiego koñca. S³uchacze gratulowali bajarzowi, niektórzy obdarowywali go drobnymi monetami b±d¼ wytworami rzemie¶lniczymi. Gdy t³um siê rozszed³, podró¿nik z mieczem na plecach usiad³ ko³o bajarza.
- Witaj mo¶ci bajarzu. Twa opowie¶æ poruszy³a me serce, a twa wiedza wzbudzi³a ciekawo¶æ. Powiedz proszê, czy¶ nie widzia³ kiedy czego¶ podobnego.
Gdy wyj±³em amulet i wsun±³em mu z³ot± montê do kieszeni, zacz±³ prawie szeptem opowiadaæ nieprawdopodobn± historiê, w której piêkna kobieta o czarcich skrzyd³ach walczy³a z potê¿nym magiem na ¶mieræ i ¿ycie w obronie takiego amuletu. Bajarz twierdzi³ ¿e by³ naocznym ¶wiadkiem tego wydarzenia w swej m³odo¶ci, ale nie potrafi³ podaæ szczegó³ów. Ciê¿ko mi by³o mu uwierzyæ, ale to jedyna wskazówka jak± otrzyma³em odno¶nie mojego tajemniczego dziedzictwa po dzieñ dzisiejszy...
Atghar Od'ethlen
WR 597
Urodzony, Okolice Enstad. Szczegó³y nieznane. Rodzicie nieznani.
WR ?-619
Wychowany przez pó³-elfa, Victora En'Alsaha (562-619WR)
WR 612-615
Szko³a przy¶wi±tynna pod wezwaniem Ksiêcia Czasu, Boga Nauki Lendora
WR 613-619
Rycerska Szko³a Fechtunku i Walki Konnej.
WR 615-619
Królewski Uniwersytet im. Bohaterów Greyhawku. Historia, Polityka, Jêzyki Obce i Dawne
WR 619-628
Podró¿e...
Dentes 2.0 Template © 2004-2010 Marcin 'Mmorcin' Szymkowiak.
Hosting by courtesy of Webdevelopment London venture - derosso.net
The Bridge Inn and and Ravians Tower by Rico Holmes, High Priestess by kind permission of Phaere.