Odmieniec - cz. 3

Odmieniec - kontynuacja Trzeciej Córki

Mieli chatê na podgrodziu. Chata by³a niewielka, trzyizbowa, zbudowano j± z drewna i gliny, pobielane wapnem ¶ciany ja¶nia³y w zachodz±cych promieniach wiosennego s³oñca.
Esterka pobuja³a dziecko w ko³ysce i zamy¶li³a siê. Córeczka ros³a szybciej ni¿ inne w jej wieku, zêby mia³a ju¿ od urodzenia, i to nawet podwójne. Esterka nie wiedzia³a co to znaczy, ale spodziewa³a siê najgorszego. Jej miodowe oczy zdawa³y siê zatroskane, z niepewno¶ci± spogl±da³y w przysz³o¶æ dziecka. Nie mog³a siê nim nikomu pochwaliæ, gdy¿ dziecko nie by³o zwyczajne. Wie¶niacy mogliby je zabiæ, zad¼gaæ wid³ami, rozw³óczyæ psami czy jeszcze co¶ gorszego. Z tego powodu Esterka rzadko wychodzi³a ostatnio z domu maj±c nadziejê, ¿e nikt nie zobaczy dziecka.



Zaraz po porodzie uda³a siê do wioskowej wied¼my, która wcze¶niej jej pomog³a. Tak jak jej stara przykaza³a, przynios³a ze sob± dziecko. Zapuka³a i wesz³a do chaty bez pytania. Tym razem nie czeka³a na odpowied¼.
- Poka¿ j± - rzek³a starucha.
Wyjê³a dziecko z kosza i z wahaniem poda³a je kobiecie.
Tamta tylko raz spojrza³a. Ju¿ wiedzia³a.
- Stanie siê dok³adnie tak, jak napisano - rzek³a. - Chcesz wiedzieæ? Opowiem ci, siadaj.
Wied¼ma rozpoczê³a krótk± opowie¶æ, patrz±c w dym z p³on±cego po¶rodku chaty ogniska, do którego wrzuci³a pêk tojadu i macierzanki.
- To dziecko to kolejna córka naszego rodu. Jeszcze o tym nie wiesz, ale podobnie jak ty, posiada moce, które musi nauczyæ siê kontrolowaæ. Stanie siê co¶ bardzo z³ego, ale i dobrego. Stanie siê nied³ugo, a ty nic nie zrobisz, nie kiwniesz palcem. Stanie siê to przy pe³ni, tak jak staæ siê musi. Nie walcz z tym, bo zginiesz ty albo ona. Nic nie rób, a powiem wiêcej, gdy nadejdzie czas. Córka musi nauczyæ siê kontrolowaæ moce, nie tak jak ty. Pos³uchaj mnie, a bêdzie jak byæ powinno. Id¼ ju¿.


Dziewczyna wysz³a. W jej umy¶le kot³owa³y siê niejasno¶ci i sprzeczno¶ci, gdy wchodzi³a z dzieckiem na zamek. Mia³a wiele pytañ i w±tpliwo¶ci. Co znaczy: nic nie zrobisz? Co znaczy, stanie siê, jak staæ siê musi? Niepotrzebnie sz³a do wied¼my, nic siê nie wyja¶ni³o. Przesz³a obok domu, który niedawno kupili. Pracowa³o tam trzech robotników z wioski, szykuj±c dom na przeprowadzkê, która mia³a nadej¶æ ju¿ za dwa dni. Wszystko wygl±da³o na gotowe. Siegmund dopilnowa³, ¿eby robotnicy wykonali swoje. Wesz³a na zamek.



Tej w³a¶nie nocy mia³a byæ kolejna pe³nia, dziewczyna dobrze o tym wiedzia³a. Bardzo lubi³a patrzeæ w twarz jedynego przyjaciela i ¶wiadka wszystkich jej przygód, kr±g³ego srebrnego ksiê¿yca. Z niejasnego powodu cieszy³o j± to, czêsto nawet lubi³a siedzieæ w takie noce przed domem.


Pobuja³a dziecko i wysz³a przed drzwi, gdzie w du¿ej balii moczy³o siê pranie. Nie zastanawiaj±c siê wiele przyst±pi³a do czyszczenia koszul, bielizny i innych rzeczy. My¶la³a o Siegmundzie, który znowu musia³ byæ dzi¶ w wie¿y. Czêsto ostatnio go nie by³o, ale zarabia³ dziêki temu wiêcej. Staæ go by³o dlatego na utrzymanie ¿ony i dziecka, a nawet remont starej, od dawna nie u¿ywanej chaty we wsi.


Esterka pra³a bia³e prze¶cierad³o, my¶l±c o godzinach, jakie dzieli³y j± od spotkania z mê¿em. I wtedy ona siê pojawi³a. Nadesz³a pylist± wiejsk± drog± od strony lasu. Z pocz±tku nie rzuca³a siê w oczy, bo by³o ju¿ do¶æ ciemno, mrok spowija³ przydro¿ne krzaki i p³oty, pod którymi sz³a, lecz w miarê przybli¿ania siê stawa³a siê bardziej widoczna. Choæ dom by³o o¶wietlony s³abo, pali³a siê tylko jedna latarnia wewn±trz i druga na ³awie przy balii z praniem, Esterka zdo³a³a przyjrzeæ siê kobiecie dobrze widz±c w mroku.


Kobieta podesz³a, z pocz±tku nie mówi±c ani s³owa. By³a chuda, zgarbiona, mia³a czarne d³ugie w³osy opadaj±ce na plecy. Jej oczy równie¿ by³y czarne, zapadniête. By³a bardzo brudna i niedo¿ywiona, nosi³a szare ³achmany typowe dla najbiedniejszych ¿ebraków. Przy jej piersi w niedu¿ym pakunku kwili³o dziecko. A w zasadzie nie kwili³o, dar³o siê. Z g³odu. Z obwis³ej piersi kobiety nie pop³ynê³a ani kropla mleka.


Obca podesz³a jeszcze bli¿ej, zachêcona ciekawo¶ci± dziewczyny.
- Pani, g³odnam, dzieciê g³odne. Ratujcie! Dajta cokolwiek, cokolwiek. Chleba ino kawa³ek albo co tam mata w alkowie. Ratujcie!
Nagle Esterkê ogarnê³o wra¿enie, ¿e widzia³a ju¿ gdzie¶ t± kobietê. Albo jej podobne. Jednak nie mog³a przypomnieæ sobie gdzie i kiedy to by³o. Jednak nie mia³a czasu siê zastanowiæ.
- Poczekaj tu, przyniosê cosik - odpar³a z u¶miechem. Nie lubi³a ¿ebraków, jednak stara³a siê im pomagaæ na ile to mo¿liwe. A skoro ta kobieta mia³a dziecko, potrzebowa³a pomocy tym bardziej.
Podnios³a latarniê i wesz³a do chaty. Ominê³a ko³yskê z córeczk±, poruszy³a j± przelotnie, a nastêpnie uda³a siê do drugiej, kuchennej alkowy z zamiarem wydobycia czego¶ do jedzenia. Naszykowa³a pó³ bochna chleba, kawa³ek sera i pieczystego, w³o¿y³a to wszystko w ma³y woreczek od m±ki i wysz³a, zabieraj±c lampê.


Kiedy wysz³a przed dom, kobiety ju¿ nie by³o. Rozgl±da³a siê szeroko po mrocznej uliczce miêdzy obej¶ciami, jednak nigdzie jej nie dostrzeg³a. "Tak ci siê spieszy to nic nie dostaniesz", pomy¶la³a, odnosz±c jedzenie powrotem.



Gdy wraca³a, nie zwróci³a uwagi. Dopiero kiedy wznowi³a pranie, wyda³o jej siê, ¿e sta³o siê co¶ dziwnego, nietypowego. Ka¿da inna nie zwróci³aby najmniejszej uwagi, jednak Esterka ufa³a przeczuciom. Rzuci³a pranie i pobieg³a do chaty. Zajrza³a do ko³yski. Le¿a³o tam brudne, usmarkane dziecko, które nijak nie przypomina³o jej w³asnej córki. By³o wiêksze, ³yse, ¶mierdzia³o i dar³o siê jak zaszczute zwierzê. Twarz mia³o pomarszczon± i brudn±, jednak nie mog³a go skrzywdziæ, nie teraz!

"Mamuna! To by³a mamuna!", krzyknê³a w my¶lach do siebie.



autor: rrico (rrico@gildiarpg.pl)

Doda³ rrico
(c) 2000-2010 zespo� redakcyjny Gildii RPG
Dentes 2.0 Template © 2004-2010 Marcin 'Mmorcin' Szymkowiak.
Hosting by courtesy of Webdevelopment London venture - derosso.net
The Bridge Inn and and Ravians Tower by Rico Holmes, High Priestess by kind permission of Phaere.